Kilka sposobów na wydłużenie życia baterii w pojeździe elektrycznym


 


 

Każdego dnia stykamy się z rosnącą liczbą urządzeń bateriami litowo-jonowymi. Wystarczy, że sięgniemy do kieszeni, gdzie znajduje się nasz smartfon, zajrzymy pod obudowę laptopa, na którym pracujemy czy otworzymy skrzynkę z narzędziami. Wszystkie te urządzenia są zasilane ogniwami, podlegającymi tym samym zasadom działania, jak te montowane w baterii głównej naszego samochodu.


Niestety, wszystkie urządzenia zasilane bateriami łączy wspólny problem. Po pewnym czasie eksploatacji coraz częściej zaczynamy sięgać po kabel do ładowania, gdyż czas pracy urządzenia z dala od gniazdka ulega skróceniu. Macie nowego laptopa? Należycie do szczęściarzy, bo prawdopodobnie może wytrzymać bez ładowania nawet kilka godzin. Jednak po 2-3 latach użytkowania może to być już tylko kilkadziesiąt minut ze względu na zjawisko degradacji baterii. I o ile koszt wymiany baterii w laptopie jest marginalny, o tyle sprawy nie wyglądają tak różowo, gdy mówimy o pojeździe elektrycznym (EV). Jak najdłuższe utrzymywanie parametrów w wypadku auta ma istotne znaczenie dla jego użyteczności i oczywiście portfela użytkownika.

Co w takim razie możemy zrobić, aby maksymalnie wydłużyć żywotność naszej baterii? Pierwszy i najważniejszy element, to unikanie skrajności w odniesieniu do temperatur. Przede wszystkim powinniśmy unikać wysokich temperatur tak podczas postoju jak i użytkowania. W gorące dni szukajmy zacienionych miejsc do parkowania. Podczas postoju starajmy się podłączać auto do sieci, aby system zarządzania temperaturą mógł działać bez korzystania z magazynu baterii. Podobnie zresztą powinniśmy zachowywać się przy niskich temperaturach, szczególnie podczas dłuższego parkowania. Jeżeli auto stoi na zewnątrz zimą, zasilajmy z sieci system zarządzania temperaturą.

Na żywotność baterii ma także wpływ sposób, w jaki korzystamy z samochodu. Jak się bowiem okazuje, naładowanie baterii na 100% nie zawsze jest korzystne. Powinniśmy wręcz minimalizować czas, w którym bateria pozostaje w pełni naładowana. Ten tryb należy używać jedynie przy dalszych wyjazdach. Na co dzień zaleca się korzystanie ze środkowych 30% (stan pomiędzy 40 a 70%).

Tak, jak nie należy przesadzać ze zbyt intensywnym ładowaniem, tak również warto dołożyć starań, by samochód nie pracował na odpowiedniku elektrycznych „oparów”. Nie dopuszczajmy do całkowitego rozładowania baterii, a już w szczególności wystrzegajmy się sytuacji, w których pojazd pozostawałby w tym stanie na dłużej.

Chociaż sieć stacji szybkich ładowarek DC rozwija się w błyskawicznym tempie i jest to niewątpliwie wygodne rozwiązanie, nie powinniśmy go nadużywać. Oczywiście jest to nieuniknione, np. gdy wybieramy się w dłuższą trasę, ale w codziennej rutynie trzymajmy się opisanej wyżej zasady 40-70, realizowanej możliwie niskim prądem.

Kolejne zalecenie może wydawać się niektórym kierowcom nie do pomyślenia, ale dla ochrony naszej baterii, nie powinniśmy przesadzać z używaniem pedału przyspieszenia. Szybkie rozładowywanie jest bowiem równie szkodliwe jak szybkie ładowanie. Tak, wiemy, że niełatwo powstrzymać się, gdy koło nas staje BMW i znowu chcemy zobaczyć minę zaskoczonego kierowcy daleko w lusterku wstecznym. Okazjonalnie nie będzie to stanowić widocznego problemu. Ale jak wspominaliśmy na samym początku: unikajmy skrajności.

Jak widać, dbanie o stan naszej baterii wcale nie musi być trudne. Trzymając się kilku prostych zasad, będziemy cieszyć się „elektrykiem” w dobrej kondycji przez długie lata. Przysłużymy się także matce naturze, odwlekając o parę lat konieczność recyklingu naszego pakietu baterii.

84 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie